We did it. Finally.

Dzisiaj, po kilku miesiącach biegania, dosyłania, dodrukowywania, „jeszcze-tylko-jeden-dokument-pan-doniesie”, dzisiaj podpisaliśmy umowę kredytową.  Od jutra stajemy się biedakami-bogaczami zadłużonymi na prawie 500 000 zł. (Ostatecznie). będziemy mieć dom. Swój własny. Hania swój pokój. My  swoją sypialnię. Wielki salon z jadalnią i kuchnią. Garaż. I ogromny ogród z trawą. Do koszenia. I krzaki pełne soczystych malin. I truskawki. I koniecznie, koniecznie poziomki! Uwielbiam poziomki! Powoli. Najpierw fundamenty…..                 Tymczasem w gadzickim świecie Hania zna juz sporo dźwięków wydawanych przez zwierzątka, wie, gdzie ma poszczególne części ciała, gdzie na brzuszku miała woreczek (Nooo, mniej więcej ) , jak płacze dzidzia, co robić, gdy ktoś płacze, gdzie ma stopki kotek, zeby moc go połaskotać, i jak pije mleczko, mam coraz mniejsze problemy z robieniem jej kucyków i warkoczy , jest coraz większym łobuzem i coraz bardziej w tym wszystkim urocza. Lubi się przytulać, lubi dawać buziaki, uwielbia dziadzia Wojtka bardziej niż chyba nawet mnie Haniu, bądź taka, jaka jesteś zawsze, pełna radości, szczęścia, empatii. Kocham Cię i Twojego Tatę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *