o (g)lazurze i o tym, czy lubię niezapowiedzianych gości.

Cześć! Dzisiejszego posta sama nie mogłam się doczekać, a okazuje się, że stworzy się spontanicznie przy akompaniamencie spokojnego oddechu usypiającej Hanuszki (kto ma dziecko ten wie, że żaden najcudniejszy nawet głosik mówiący „kocham Cię Mamuniu” nie brzmi tak pięknie, jak usypiające dziecko po ciężkim dniu rozpoczętym o 5.30 #bezdrzemki bo #drzemkajestdlalamusów. Czytaj dalej o (g)lazurze i o tym, czy lubię niezapowiedzianych gości.