Izolacyjne dylematy

zwolniliśmy. Najpierw wyjazd G na zgrupowanie kadry, potem nadrabianie zaległości z dni, podczas których świat się zawalił, bo go nie było na miejscu 😉 w międzyczasie jakieś wirusy, które dopadły dorosłych domowników, a ominęły pannę  H, z których ja wyszłam sprawnie obronną ręką, a G nadal nie może dojść do siebie… zwolniliśmy, ale nie próżnowaliśmy 😉 Czytaj dalej Izolacyjne dylematy

zmieniamy tag! :)

Ewidentnie jesień. Bo brunatnie jak na filmach z lat osiemdziesiątych. Bo wiatr wieje tak przenikliwie, że gdy już ostatecznie muszę, to marzę ,żeby wyjść z domu w kocu. bleh.

W Motyczu schną wylewki i w końcu zaczęły tynki na dole. G obiecał, że projekt wykończenia zostawia mi. Póki co kłamał 🙂 Czytaj dalej zmieniamy tag! 🙂

Lokomotywa

Wooo hoooo! Bo w naszym Motyczu trochę jak w „Lokomotywie” Tuwima 😉 najpierw „stoooooi na staaaaaacji loooookomotyyyywa…” 😉 dni mijały, a efekty – jeśli jakiekolwiek były, to tylko u Pani architekt w głowie 😉 albo w Starostwie, a ostatnio…? „I biegu przyspiesza i gna coraz prędzej…!” – Elewacja skończona. Nieskromnie powiem, że mamy z Tatą G. całkiem niezły gust Czytaj dalej Lokomotywa

gdy na hasło „tynki” odczuwasz ekscytację…!

Gdyby ktoś mi powiedział 3 lata temu, że bardziej, niż z nowej pary butów będę cieszyć się z 3 palet Ratio Glatt L, albo że z większą przyjemnością będę dotykać aksamitnych, zmieniających kolor na „wyschnięty”, zatynkowanych ścian niż swoich włosów po wizycie u ulubionego fryzjera (Darku, pozdrawiam! 😀 ), to popukałabym się w czoło i ucięłabym rozmowę znaczącym uniesieniem prawej brwi (mój trademark na bullshit). Czytaj dalej gdy na hasło „tynki” odczuwasz ekscytację…!

Dom coraz mniej przypomina stodołę!

Aby bez przeszkód móc wejść w kategorię „farby płytki i podłogi”, muszę oficjalnie zamknąć stan surowy zamknięty, nie zapominając przypieczętowanie wpisu zdjęciami 😉 jak na państwo G. przystało, zdjęcia pałętają się wszędzie-na komputerze, na iPadzie, na telefonach- więc ciężko było mi zabrać się za wpis o stolarce okiennej i drzwiach zewnętrznych, ale w końcu się udało. Jak już wspominałam wcześniej, w temacie stolarki padło na Firmę Krispol. Na tę chwilę jedyne, Czytaj dalej Dom coraz mniej przypomina stodołę!

Stay positive!

Dzisiaj nie o domu, a o domowym spokoju i sposobach jak go utrzymać. Stworzy się z tego postu coś na kształt poradnika jak nie zagajać rozmowy ze świeżo upieczonymi rodzicami,którzy właśnie dowiedzieli się, ze ich idealny noworodek jest chory i nie załatwi tematu jeden antybiotyk, oraz czego nie mowić przez cały okres trwania leczenia, jeśli nie chcesz być potem opisany na blogu.   Takie mini know-how.

Czytaj dalej Stay positive!

nie zatrzymaliśmy się! budujemy dalej!

od ostatniego wpisu wydarzyło się tyyyyle – na budowie, i w naszym życiu, że nie wiem nawet od czego zacząć. Nie, nie rozwodzimy się ;) zacznę od budowy, tu mi łatwiej ułożyć wszystko chronologicznie, posiłkując się fakturami ;)
mając już strop, ściany kolankowe, wylany wieniec – rozpoczęliśmy etap krycia domu. Czytaj dalej nie zatrzymaliśmy się! budujemy dalej!

nadrabiając zaległości

Parę dni temu zmobilizowałam wszystkie siły i zebrałam w jeden folder wszystkie zdjęcia z kolejnych etapów budowy domu, które zrobiliśmy do tej pory. Nie miałam już więc argumentu, żeby nie usiąść do posta :) Jak już pisałam wcześniej, fundament został wylany jeszcze w październiku, wtedy też rozpoczęły się prace hydrauliczne (takkk, mamy wodę! :) ) i zakończyliśmy na rok 2015 przygodę o nazwie „budowa”. Czytaj dalej nadrabiając zaległości

zero.

nie, że nic z naszych planów, o nie! ;) ale prawda jest taka, że mamy wielkie ZERO. Stan zero :)fundamenty wykopane, podsypane (czy coś..), zalane i zamknęliśmy budowę na zimę. W międzyczasie przybliżę trochę nas, bo zimą u Gadzickich w Motyczu nic się dziać nie będzie (mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia zima, w której nic się w „naszym” Motyczu nie dzieje:) ). Jest nas troje. Ja- Mama Hani, starsza Gadziczanka, G. (zamiennie z A.) – Tata Hani, i Hania – mój motywator codzienny i Gadziczanka młodsza. Od 28 grudnia 2013 Czytaj dalej zero.

We did it. Finally.

Dzisiaj, po kilku miesiącach biegania, dosyłania, dodrukowywania, „jeszcze-tylko-jeden-dokument-pan-doniesie”, dzisiaj podpisaliśmy umowę kredytową.  Od jutra stajemy się biedakami-bogaczami zadłużonymi na prawie 500 000 zł. (Ostatecznie). będziemy mieć dom. Swój własny. Hania swój pokój. My  swoją sypialnię. Wielki salon z jadalnią i kuchnią. Garaż. I ogromny ogród z trawą. Do koszenia. I krzaki pełne soczystych malin. I truskawki. I koniecznie, koniecznie poziomki! Uwielbiam poziomki! Powoli. Najpierw fundamenty…..   Czytaj dalej We did it. Finally.