o tym, jak ze schodami nie było „schodów”

Mam Wam tyle do napisania, że nawet nie wiem, od czego zacząć!  Końcówka sierpnia i wrzesień trwały łącznie chyba kilka dni… Wydarzyło się w tym czasie tyle, że opowiadać moglibyśmy spokojnie następne pół roku. H. poszła do przedszkola. Nie lubi tam chodzić 🙂 ale lubi tam być, tak przynajmniej wynika z feedbacku. Urodziłam drugie dziecko – tym razem bez czynnego udziału Taty G. 😉 Projekt Mama to moja marka, pod którą będę szerzyć szeroko zakrojoną edukację kobiet w temacie fizjoterapii uroginekologicznej. Na razie raczkuje, powoli rozkręca się FP na facebooku, więc zapraszam wszystkich którzy jeszcze do tej pory nie polubili – do śledzenia. Systematycznie będę przekazywać Wam wiedzę na temat zdrowia kobiet, jego profilaktyki i terapii.

A teraz  o Gadziczankach: jesteśmy już w domu! 🙂 w połowie września udało nam się przeprowadzić do Motycza. Dopiero teraz widać, ile jeszcze pracy nas czeka. Jeszcze wiele rzeczy czeka na rozpakowanie, dla wielu nie mamy jeszcze miejsca na przechowywanie 🙂 Ale wiecie co… DOM jest już skończony. Mamy w nim wszystko, co do szczęścia potrzeba. On po prostu nie ma tylko mebli! 🙂

Spiżarnia czeka na regały. Łazienki i wiatrołap – na lustra. Pokój gościnny na …wszystko 🙂 Biuro G przechowuje póki co książki na podłodze. Okna chyba specjalnie się tak brudzą, żebyśmy szybciej ubrali je w karnisze i firanki i nie musieli na ten brud patrzeć 😉 Ściany uśmiechają się do nas z nadzieją, że może dzisiaj będzie ten dzień, gdy zawiesimy  na nich zdjęcia.

Dzisiaj opowiem Wam o schodach. Jeśli czytacie mnie od początku,to pewnie pamiętacie, że mamy schody lane. Od kiedy w naszych głowach kształtował się obraz naszego domu w Jabłonkach, myślałam o schodach drewnianych. Terakoty nie brałam pod uwagę nawet przez sekundę, podobnie paneli, kamienia, wykładziny…. rozwiązanie więc przyszło szybko. Pana Macieja, a raczej jego prace znalazłam na jednym z blogów i ….przepadłam. Zakochana w jego wieszakach zadzwoniłam do niego i umówiliśmy się na pomiar i wycenę. Ponieważ ta nie wyrwała mnie z butów i nie zmusiła do odsunięcia marzeń o drewnianych schodach na „kiedyś”, zdecydowaliśmy, że wykona nam schody, wieszak i szafkę-półkę pod umywalkę do dolnej łazienki. Zdecydowaliśmy się na schody dębowe, w naturalnym kolorze, z matowym lakierem. I co tu dużo mówić- sami zobaczcie. Ja je U W I E L B I A M. DSC00660

DSC00666 FullSizeRender

IMG_2179 3 IMG_2265 5 IMG_2310 5 IMG_2322 2 IMG_2498 2

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *