Dzieci jako istoty omnipotencjalne

Zanim dokończy się pisać post o schodach, dzisiaj opowiem Wam jedną z tych scenek sytuacyjnych, gdy zbieram szczękę  z podłogi. Temat trudny dla wielu, ale okazuje się, że tylko dla dorosłych.

Niedawno na placu zabaw H poznała nową koleżankę. W jest starsza od H, ma już chyba dwie cyfry:) i porusza się na wózku. Kilka dni później podczas porannych prób pozostania jeszcze w łóżku (ja) i wyciągnięcia mnie z niego (H) wywiązała się między nami rozmowa: Czytaj dalej Dzieci jako istoty omnipotencjalne

Jestem Jaki Jestem i Paolo Koejlo.

Jest już 22, większość z Was kładzie się już do łóżek (okej, nie kładzie. Przecież sobota. „Saturday? Dude, I’m a Mom and still unemployed” ;P ). W tle mam Juwenalia (czy tam inne „-nalia” ; pees: Konrad Cz. wiem o czym pomyślałeś, ale tam nie ma „N”) i zastanawiam się, czy po całym dniu spędzonym przy komputerze na szkoleniu mam jeszcze siłę i fun na ten wpis. Nie mam. Dobranoc.

 

Żartowałam. Mam 🙂 I czuję dzisiaj wewnętrzną potrzebę tego wpisu.  Czytaj dalej Jestem Jaki Jestem i Paolo Koejlo.

Taki dzień.

Dzisiaj nie będę opowiadać o płytkach, dzisiaj – jak na święto przystało-o święcie. Będzie krótko, bo zanurzyłam się już pod kołdrę:) Facebook mówi, że dzisiaj jest dzień Przyjaciela. Na tę okoliczność przygotował nawet dla mnie filmik, ale -szczerze?- Fejsbuku, beznadziejny, albo nie ogarnęłam zamysłu z tańczącym ludzikiem. Cóż-jestem prawie wieśniakiem, więc mogę nie łapać niuansów i drugiego dna:) Dzisiaj będzie więc o przyjaźni. Przez moje życie przewinęło się wiele osób. Jak to zawsze w takich rzewnych tekstach bywa-jedni zniknęli szybciej, niż się pojawili, inni wiążą się tylko z jakimś konkretnym wspomnieniem, o niektórych często myślę, chociaż nie ma ich blisko, są też tacy, którzy mimo odległości nigdy tego dystansu nie dali odczuć. I są Ci, którzy są fizycznie obok, których mam w telefonie na szybkim wybieraniu (okej, napisałam to,żeby było rzewniej, na szybkim mam tylko Pana Marcina od wykończeniówki), których strata byłaby prawdziwym,fizycznym bólem. Chyba, tak myślę, bo na szczęście nie wiem. Ale zawsze wspominam chwilę, gdy z mojego życia znikła jedna ‚przyjaźń’ i zanim znikła wiedziałam, że jej odejście będzie jak powiew wiosny i pozwoli głębiej oddychać. I właśnie odwrotnie czuję, gdy myślę o stracie ‚moich’ przyjaciół.  Bądźcie więc zdrowi, szczęśliwi i zawsze przy mnie. G oczywiście nie ma wyjścia- ślub, Hania i kredyt, plus mówi, że bardzo kocha 😉 , ale Pani z Banku, Pani z Kancelarii, Pani z Wrocławia, Pani z Dublina, Pani z Warszawy i Pani z Kryształowej- dobrze,że jesteście. Kocham Was. To zamiast tego brzydkiego fejsbukowego filmiku 😉

A najpiękniejszy prezent dostajemy od kilku dni od naszej najcudowniejszej przyjaciółki. H od kilku dni świetnie sobie radzi bez lewatyw i nic lepszego nie mogło nam się w ostatnich latach przydarzyć. Wiem, że to nie przypadek, że to prawie rok pracy z nią i nad nią, setki prób, podejść, upadków,niepowodzeń, wymagającej i ograniczającej rutyny- żeby nie powiedzieć reżimu, cierpliwości-a czasem jej braku, wielu łez ale i uśmiechów. I jestem z nas tak bardzo dumna, że nie mam ochoty chować tej radości przed światem 🙂 przed nami jeszcze wiele górek i dołków, ale dostaliśmy zapas nowych sił.

Hanko Gadziczanko, jesteś najcudniejszą ‚prawie-trzylatką’ świata. IMG_1800

Stay positive!

Dzisiaj nie o domu, a o domowym spokoju i sposobach jak go utrzymać. Stworzy się z tego postu coś na kształt poradnika jak nie zagajać rozmowy ze świeżo upieczonymi rodzicami,którzy właśnie dowiedzieli się, ze ich idealny noworodek jest chory i nie załatwi tematu jeden antybiotyk, oraz czego nie mowić przez cały okres trwania leczenia, jeśli nie chcesz być potem opisany na blogu.   Takie mini know-how.

Czytaj dalej Stay positive!

zero.

nie, że nic z naszych planów, o nie! ;) ale prawda jest taka, że mamy wielkie ZERO. Stan zero :)fundamenty wykopane, podsypane (czy coś..), zalane i zamknęliśmy budowę na zimę. W międzyczasie przybliżę trochę nas, bo zimą u Gadzickich w Motyczu nic się dziać nie będzie (mam nadzieję, że to pierwsza i ostatnia zima, w której nic się w „naszym” Motyczu nie dzieje:) ). Jest nas troje. Ja- Mama Hani, starsza Gadziczanka, G. (zamiennie z A.) – Tata Hani, i Hania – mój motywator codzienny i Gadziczanka młodsza. Od 28 grudnia 2013 Czytaj dalej zero.