o tym, jak ze schodami nie było „schodów”

Mam Wam tyle do napisania, że nawet nie wiem, od czego zacząć!  Końcówka sierpnia i wrzesień trwały łącznie chyba kilka dni… Wydarzyło się w tym czasie tyle, że opowiadać moglibyśmy spokojnie następne pół roku. H. poszła do przedszkola. Nie lubi tam chodzić 🙂 ale lubi tam być, tak przynajmniej wynika z feedbacku. Urodziłam drugie dziecko – tym razem bez czynnego udziału Taty G. 😉 Projekt Mama to moja marka, pod którą będę szerzyć szeroko zakrojoną edukację kobiet w temacie fizjoterapii uroginekologicznej. Na razie raczkuje, powoli rozkręca się FP na facebooku, więc zapraszam wszystkich którzy jeszcze do tej pory nie polubili – do śledzenia. Systematycznie będę przekazywać Wam wiedzę na temat zdrowia kobiet, jego profilaktyki i terapii.

A teraz  o Gadziczankach: Czytaj dalej o tym, jak ze schodami nie było „schodów”

Dzieci jako istoty omnipotencjalne

Zanim dokończy się pisać post o schodach, dzisiaj opowiem Wam jedną z tych scenek sytuacyjnych, gdy zbieram szczękę  z podłogi. Temat trudny dla wielu, ale okazuje się, że tylko dla dorosłych.

Niedawno na placu zabaw H poznała nową koleżankę. W jest starsza od H, ma już chyba dwie cyfry:) i porusza się na wózku. Kilka dni później podczas porannych prób pozostania jeszcze w łóżku (ja) i wyciągnięcia mnie z niego (H) wywiązała się między nami rozmowa: Czytaj dalej Dzieci jako istoty omnipotencjalne

nie ma dramatu.

Od ostatniego postu minęła chwila, ale nie wiedziałam, jak go ugryźć, bo prace wykończeniowe toczyły się w wielu miejscach jednocześnie i… tak w zasadzie, to wszystko było jednym wielkim bałaganem. Na tą chwilę najbrudniejsze prace zostały już zakończone, chociaż czeka nas jeszcze parę niespodziewanych łat. Panowie od ocieplenia zapianowali nam jeden z przewodów od oświetlenia, tynkarze zatynkowali jedno gniazdo w sypialni (nie zauważyłam tego do tej pory, więc widocznie nie było aż tak ważne. Albo okaże się wkrótce czy było. ), ale to nic! To nic, bo ostatecznie NIE MA DRAMATU 🙂  Dzisiaj mało tekstu, więcej zdjęć (moim nowym telefonem, więc z wrażenia i dłoń się momentami zatrzęsła 😉 ) i kilka złotych #gadziczankiquotes . Czytaj dalej nie ma dramatu.

We did it. Finally.

Dzisiaj, po kilku miesiącach biegania, dosyłania, dodrukowywania, „jeszcze-tylko-jeden-dokument-pan-doniesie”, dzisiaj podpisaliśmy umowę kredytową.  Od jutra stajemy się biedakami-bogaczami zadłużonymi na prawie 500 000 zł. (Ostatecznie). będziemy mieć dom. Swój własny. Hania swój pokój. My  swoją sypialnię. Wielki salon z jadalnią i kuchnią. Garaż. I ogromny ogród z trawą. Do koszenia. I krzaki pełne soczystych malin. I truskawki. I koniecznie, koniecznie poziomki! Uwielbiam poziomki! Powoli. Najpierw fundamenty…..   Czytaj dalej We did it. Finally.

O planach, które pozostają w sferze planów

Mamy! to był piękny, słoneczny dzień, Hania właśnie się obudziła , gdy zadzwonił ON z tą tak długo wyczekiwaną informacją. Mamy decyzję! Możemy budować dom! złożylismy więc wnioski kredytowe i czekamy na decyzje banków.  liczę, że i ten etap pójdzie sprawnie i W KOŃCU ruszymy z budową.  Z przeprowadzką wcale nie jest spokojnie, Czytaj dalej O planach, które pozostają w sferze planów

4434 Godziny, 47 minut i 13 Sekund

pół roku. Tyle trwało kompletowanie wstrętnej, obrzydliwej papierologii, dzięki której starostowa (prawie jak boska) ręka podpisze nam zgodę na budowę naszego gniazda. Nadal nie mogę tego pojąć, dlaczego ktokolwiek ma prawo zgadzać się lub nie na to, co dzieje się na moim osobistym kawałku podłogi. Gleby, no, ale moim. Ale największa bitwa za nami. Dokumenty do pnb złożone, wstępne spotkanie z doradcą kredytowym zaliczone bardzo pozytywnie, Czytaj dalej 4434 Godziny, 47 minut i 13 Sekund

trzydwajedenstart!

Cześć! Chciałam to zrobić już wczoraj, ale piątek i trzynastego – więc dzisiaj, w sobotę, 14 marca 2015 rozpoczynamy naszą opowieść. Zazwyczaj będzie wesoło i radośnie, czasem ciężko i smutno, ale na pewno nigdy nudno i zwyczajnie.

Pokażę Wam najmniejsze Państwo świata – Państwo G. w drodze po swój kawałek podłogi. Skoczyliśmy na głęboką wodę, będziemy budować dom. Ten blog będzie więc moim prywatnym dziennikiem budowy, okraszony scenami z naszego życia.

stay tuned. Zapinamy pasy. Siadamy wygodnie w fotelach.I startujemy.