O tym, jak do Gadziczanek wjechały poręcze i balkony

Za ciosem! 🙂 H śpi, niestety nie sama z siebie – od rana walczy z katarem, kaszlem i temperaturą. Do tej pory jedyne antybiotyki jakie dostawała to te w szpitalu, dlatego nasza apteczka nie posiadała nawet syropu przeciwgorączkowego. Dzisiaj się w niego zaopatrzyliśmy, do akcji wkroczył też sok z czarnego bzu- mam nadzieję, że sen i duża dawka witamin postawi ją na nogi. Pogoda nie nastraja na spacery, więc kwitniemy w domu (a może raczej gnijemy?), zapewniając sobie rozrywkę w postaci gier, klocków i bajek na yt (kto jest bez winy niech pierwszy odłączy Internet:P ) . A ja nadrabiam blogowe zalegości, a raczej totalne braki 😉 Po schodach naturalną koleją rzeczy pojawi się tutaj poręcz. O wykonawcy zadecydował przypadek. Buszując po Pintereście trafiłam na poręcz, która mnie totalnie kupiła. Ponieważ stan konta wskazywał, że jeszcze trochę bez poręczy pożyjemy, bo nadal istotniejsze dla banku elementy domu nie pojawiły się, szukałam na olx (dzięki Ci Boże za niego!) kogoś, kto wyspawa nam balkony. „Balkony” to słowo zbyt wielkie nawet, u nas miały być francuskie balkoniki – czyli raczej zabezpieczenie naszych dużych otworów okiennych. Wysłałam kilka zapytań, na które odezwała się …tylko jedna firma 😉 Projekt nie stanowił dla nich problemu, dla nas problemu nie stanowiła wyznaczona przez nich cena 😉 – wszyscy byli zadowoleni, więc zdecydowaliśmy się powierzyć im także wykonanie poręczy na schody. Gdy już czekaliśmy na montaż dostałam odpowiedzi od pozostałych firm – okazało się, że nasza szybka decyzja była decyzją dobrą – tak konkurencyjnej wyceny nie dostaliśmy nigdzie. Efekt mnie w pełni zadowala, więc szanowni Państwo – przedstawiam Wam naszą piękną poręcz. Jak zauważycie – na zdjęciach pojawiają się dwie modelki – wyżej wymieniona, stalowa, malowana proszkowo oraz druga, spontaniczna, radosna, z kolorową duszą, pięknym uśmiechem i wielkim serduszkiem. To też jedna z jej ostatnich sesji, gdyż obecnie ma etap „wstydu aparatowego” i wszelkie ujęcia mogą powstawać tylko z ukrycia. Kawa/herbata i do scrollowania! 🙂

DSC00774 DSC00779 DSC00785 DSC00794 DSC00799 DSC00800 IMG_2957

a na koniec jeszcze parę ujęć balkonów „with the view”:

DSC00798 DSC00797 DSC00796 DSC00795

2 przemyślenia nt. „O tym, jak do Gadziczanek wjechały poręcze i balkony”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *