o tym, że najlepsze imprezy toczą się zawsze w kuchni

Od tak dawna marzyłam o pierwszym poście wnętrzarskim z prawdziwego zdarzenia! (oczywiście na miarę moich umiejętności wnętrzarskich, pisarskich i fotograficznych – level:beginner). W końcu nadszedł moment spełniania marzeń. Kuchnia jest gotowa. To znaczy- wiecie – nie tak gotowa, że na relingach wiszą w aluminiowych doniczkach zioła, a przez szyby witrynek można dostrzec białe kubeczki, czekające na gorącą kawę,nie że w szufladach stoi zastawa stołowa. Nie, że włączam światło i jest światło (nawet w lodówce;P ), nie, że w piekarniku piecze się indyk (nie wiem,dlaczego akurat indyk,to chyba amerykańska indoktrynacja).

Ale są solidne podstawy do tego, by to wszystko już miało szansę się tam pojawić (no, może bez ziół na relingach, nie mam na nie miejsca:) ).

Temat kuchni spędzał mi sen z powiek, bo od początku moim marzeniem było, żeby wszystko, co może być schowane – takie właśnie było. Żeby maksymalnie wykorzystać przestrzeń. Żeby wszędzie, gdzie się dało,były szuflady. Żeby nie była biała 🙂 Żeby była przytulna, ciepła, raczej klasyczna niż nowoczesna wizualnie, ale bardzo nowoczesna jeśli chodzi o zastosowane systemy. W temacie sprzętów przeglądałam różne fora internetowe DO-ZNU-DZE-NIA. Wybór na rynku jest ogromny, nawet zawężając wyszukiwanie do koloru 🙂 Skupiłam się więc na funkcjach, które uważam za istotne. I tak: od piekarnika wymagam, by miał opcję pirolizy, teleskopowe prowadnice i by miał funkcję ustawienia czasu włączenia. Tylko tyle i aż tyle 🙂 Znalazłam teoretyczny ideał – czy funkcjonalnie również – przekonam się wkrótce. Mój wybór padł na Electrolux EOA45551OK.

Minimalizm w obsłudze i ilości guzików 🙂

Już na etapie budowy zrezygnowaliśmy z instalacji gazowej, więc płyta grzewcza musiała być indukcyjna. Gdy zobaczyłam ją pierwszy raz w jakiejś  fejsbukowej reklamie wiedziałam,że to będzie TA. Jak z suknią ślubną ;P Wybrałam płytę polskiej firmy SOLGAZ. Początkowo planowałam także piekarnik i okap Solgazu, ale …Szkoda,że  przy dużych zakupach nie dają rabatu 🙂

Uwielbiam ją od pierwszego wejrzenia.

Teraz okap. Okap w otwartej kuchni musi być- to wiedzą wszyscy. Nie wszyscy jednak wiedzą, że okap z małą mocą nie zrobi roboty. Dla mnie mega istotne było, żeby wyciągał powietrze szybko i skutecznie. Dlatego pierwszy wybór padł właśnie na SOLGAZ. Ogromna moc pochłaniania totalnie mnie kupiła, ale jest on niestety wysuwany, co nie byłoby wygodne przy zaplanowanym ustawieniu szafek. Okap musiał: być podszafkowy i mieć dużą moc. Wybrałam okap SeeNERGY 70, myślę, że swoje zadanie spełni.

Właśnie zauważyłam, że nie zdjęliśmy folii ochronnej 😉 i znowu-banalna obsługa, mało elektryki więc jest nadzieja, że będzie służył wiecznie 😉

Zmywarka. Wiesz jak to jest, gdy robisz przez pół życia coś, czego nienawidzisz i w końcu spełnia się Twoje marzenie i możesz przestać to robić? Właśnie tak mam ze zmywaniem. Zmywarka musiała znaleźć się w naszej kuchni. W zasadzie mogłoby nie być mebli, a zmywarka musiała być. Moje wymagania co do tego sprzętu są proste:do zabudowy, energooszczędna, pojemna, z szufladą na sztućce, z małym zapotrzebowaniem na wodę. Ogrom pozytywnych opinii skłonił mnie do tej konkretnej. Przedstawiam Wam mojego pupila-oto BOSCH SMV58L60EU, na pewno się zaprzyjaźnimy. „Bezapelacyjnie i do samego końca. Mojego lub jej”.

DSC00630DSC00631

Lodówka. Jedyna (serio! ) rzecz w kuchni, którą wybrał G. Właściwie to podyktował warunki, jakie musi spełnić, co tak bardzo zawęziło wybór, że okazał się jedynym możliwym. W zasadzie to spełnienie jego marzeń, zaraz po własnym gabinecie (a może przed?). Lodówka-jak na marzenie przystało -musiała być odjechana. I uwaga, teraz będzie anegdota: do porodu dostałam od G „ja,Ibra”. Żeby mi milej czas upłynął, czy żebym się nie nudziła-jakoś tak;) dotarłam do fragmentu gdy jego żona wspominała, że Ibra musi mieć full wypełnioną lodówkę-ma w niej być zawsze wszystko, na co przyjdzie mu ochota. Taki fetysz. Podobno wzięło się to stąd, że w dzieciństwie jego domowa lodówka wiecznie wiała pustką, ewentualnie wypełniona była puszkami z piwem. Nasza miała mieć całe drzwi w półkach na napoje, wodę. Bo G ma świra na punkcie zimnej wody w lodowce i ona po prostu MUSI BYĆ. No musi i koniec. Jak nie ma to wiecie- awantury i tupanie nóżkami 😉 dlatego ta wymarzona miała mieć całą ścianę z miejscem na napoje. Oprócz tego, gdyby jakiś cudem nie było jednak tej wody w lodówce (to poważnie jakaś trauma.) to lodówka miała być wyposażona w dystrybutor wody. A gdyby się okazało że jednak nie ma tej zimnej wody nawet w dystrybutorze (chyba dzwonię po lekarza!) to miała mieć funkcję kostkarki. Gdy okazało się, że może mieć też „minibarek” G był już przeszczęśliwy. Ja od siebie dorzuciłam jeszcze dużą zamrażarkę i żeby wizualnie pasowała do pozostałych sprzętów, no i żeby nie kosztowała miliardów monet. W ten sposób wyszukiwarka pokazała nam Samsunga RS7687FHCBC. Podziękowałam i wrzuciłam do koszyka.

wszystkie włączniki i kontakty to niestety nie Berker1930 🙂 postawiliśmy na simon54 w antracycie.

Tyle o sprzętach i historii ich pochodzenia. Zapraszam Was na tour po naszej kuchni. Brzmi, jakby była to conajmniej kuchnia do jeżdżenia po niej na rowerze. Otóż nie jest to kuchnia z „tych kuchni” 😉 Jak możecie zobaczyć na zdjęciu, nasza kuchnia jest otwarta na salon. W motyczańskiej wersji także jest oddzielona półwyspem. Układ nie został znacząco zmieniony.

Zrzut ekranu 2017-06-09 o 13.43.10

Zdecydowałam się na lakierowany mdf w matowej szarości. Klasyczny frez a’la Ikea. Drewniane blaty (których nadal trochę się obawiam). Resztę opowiedzą zdjęcia i ich opisy.  Zapraszam do zwiedzania mojej wymarzonej kuchni:

W tle słynna gadziczańska lodówka ;)
W tle słynna gadziczańska lodówka 😉

DSC00616DSC00623DSC00624DSC00625

Tak został zabudowany okap. Totalnie niewidoczny, robi robotę i dodatkowo jest jeszcze odrobina miejsca na schowki i schoweczki ;)
Tak został zabudowany okap. Totalnie niewidoczny, robi robotę i dodatkowo jest jeszcze odrobina miejsca na schowki i schoweczki 😉
Zlew-jednokomorowy, granitowy Deante, kran Tres. Mini cargo przy płycie indukcyjnej.
Zlew-jednokomorowy, granitowy Deante, kran Tres. Mini cargo przy płycie indukcyjnej.

Szuflady, prawie wszędzie szuflady. Tu, pod płytą pierwsza niska, na pokrywki, kolejne na patelnie i garnki.

W półwyspie-miski, miseczki, talerze, talerzyki. Górna-niska na sztućce i pozostałe kuchenne akcesoria.
W półwyspie-miski, miseczki, talerze, talerzyki. Górna-niska na sztućce i pozostałe kuchenne akcesoria.
Lewa to zmywarka. Pod zlewem zwykła szafka.
Lewa to zmywarka. Pod zlewem zwykła szafka.
Szafka ze szprosami na szkło ;) a ta uchylona to mój autorski pomysł na porządek w blaszkach, formach na ciasta i ciastka. Pod piekarnikiem wysuwany kosz na śmieci.
Szafka ze szprosami na szkło 😉 a ta uchylona to mój autorski pomysł na porządek w blaszkach, formach na ciasta i ciastka. Pod piekarnikiem wysuwany kosz na śmieci.

DSC00643

I na koniec moja największa miłość- dodatkowy, wysuwany blat. #lovelovelove
I na koniec moja największa miłość- dodatkowy, wysuwany blat. #lovelovelove

2 przemyślenia nt. „o tym, że najlepsze imprezy toczą się zawsze w kuchni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *