nie ma dramatu.

Od ostatniego postu minęła chwila, ale nie wiedziałam, jak go ugryźć, bo prace wykończeniowe toczyły się w wielu miejscach jednocześnie i… tak w zasadzie, to wszystko było jednym wielkim bałaganem. Na tą chwilę najbrudniejsze prace zostały już zakończone, chociaż czeka nas jeszcze parę niespodziewanych łat. Panowie od ocieplenia zapianowali nam jeden z przewodów od oświetlenia, tynkarze zatynkowali jedno gniazdo w sypialni (nie zauważyłam tego do tej pory, więc widocznie nie było aż tak ważne. Albo okaże się wkrótce czy było. ), ale to nic! To nic, bo ostatecznie NIE MA DRAMATU 🙂  Dzisiaj mało tekstu, więcej zdjęć (moim nowym telefonem, więc z wrażenia i dłoń się momentami zatrzęsła 😉 ) i kilka złotych #gadziczankiquotes . Np.: „nigdy, przenigdy nie kupuj armatury w prywatnych sklepikach! Ich ogromny rabat to nadal 200zł więcej na jednej baterii!” 🙂 albo: „nie czepiaj się mikroszczegółów w stylu niedofugowanej na milimetrze powierzchni. Serio. Popraw sam. Bo potem będzie tylko gorzej!”:)

Poczyniliśmy już kroki w kierunku podjazdu i tarasu, ale temat ruszymy w okolicach sierpnia/września. Zamówiliśmy już schody, wybraliśmy poręcz. Panele na piętrze będą montowane już na początku kwietnia. Zaraz za nimi wejdzie więc kuchnia i szafka do łazienki, a po nich podłoga w salonie i drzwi. I wiecie co… potem już tylko materac…. i już!

Ach. Jeszcze szambo. Ponieważ kanalizacji na chwilę obecną w naszej okolicy nie ma, a oczyszczalnia przydomowa to zbyt ciężki temat na naszą gliniastą ziemię, na naszej działce będziemy mieć szambo. Nie jest to jakiś powód dla mnie do radości, aczkolwiek wierzę, że tak jak w wielu innych dziedzinach życia,tak i w tej technika poszła do przodu, więc nie będzie to w żadnym stopniu uciążliwe.

Dojechały też w końcu pozostałe kaloryfery. Robią robotę…serio! zwłaszcza te w salonie prezentują się po prostu świetnie. Z resztą  – sami oceńcie 🙂

A teraz zdjęcia!

 

DSC00387

 

druga miłość.
druga miłość.
i łazienkowe.
i łazienkowe.

DSC00401

 

Mam jeszcze jedną, platynową radę. „Malowanie narożników zacznij wałeczkiem i pędzlem. Gdy już odkryjesz, że są specjalnie do tego przeznaczone wałki, praca stanie się prawdziwą przyjemnością!” 😉

2 przemyślenia nt. „nie ma dramatu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *