o (g)lazurze i o tym, czy lubię niezapowiedzianych gości.

Cześć! Dzisiejszego posta sama nie mogłam się doczekać, a okazuje się, że stworzy się spontanicznie przy akompaniamencie spokojnego oddechu usypiającej Hanuszki (kto ma dziecko ten wie, że żaden najcudniejszy nawet głosik mówiący „kocham Cię Mamuniu” nie brzmi tak pięknie, jak usypiające dziecko po ciężkim dniu rozpoczętym o 5.30 #bezdrzemki bo #drzemkajestdlalamusów. Czytaj dalej o (g)lazurze i o tym, czy lubię niezapowiedzianych gości.

Taki dzień.

Dzisiaj nie będę opowiadać o płytkach, dzisiaj – jak na święto przystało-o święcie. Będzie krótko, bo zanurzyłam się już pod kołdrę:) Facebook mówi, że dzisiaj jest dzień Przyjaciela. Na tę okoliczność przygotował nawet dla mnie filmik, ale -szczerze?- Fejsbuku, beznadziejny, albo nie ogarnęłam zamysłu z tańczącym ludzikiem. Cóż-jestem prawie wieśniakiem, więc mogę nie łapać niuansów i drugiego dna:) Dzisiaj będzie więc o przyjaźni. Przez moje życie przewinęło się wiele osób. Jak to zawsze w takich rzewnych tekstach bywa-jedni zniknęli szybciej, niż się pojawili, inni wiążą się tylko z jakimś konkretnym wspomnieniem, o niektórych często myślę, chociaż nie ma ich blisko, są też tacy, którzy mimo odległości nigdy tego dystansu nie dali odczuć. I są Ci, którzy są fizycznie obok, których mam w telefonie na szybkim wybieraniu (okej, napisałam to,żeby było rzewniej, na szybkim mam tylko Pana Marcina od wykończeniówki), których strata byłaby prawdziwym,fizycznym bólem. Chyba, tak myślę, bo na szczęście nie wiem. Ale zawsze wspominam chwilę, gdy z mojego życia znikła jedna ‚przyjaźń’ i zanim znikła wiedziałam, że jej odejście będzie jak powiew wiosny i pozwoli głębiej oddychać. I właśnie odwrotnie czuję, gdy myślę o stracie ‚moich’ przyjaciół.  Bądźcie więc zdrowi, szczęśliwi i zawsze przy mnie. G oczywiście nie ma wyjścia- ślub, Hania i kredyt, plus mówi, że bardzo kocha 😉 , ale Pani z Banku, Pani z Kancelarii, Pani z Wrocławia, Pani z Dublina, Pani z Warszawy i Pani z Kryształowej- dobrze,że jesteście. Kocham Was. To zamiast tego brzydkiego fejsbukowego filmiku 😉

A najpiękniejszy prezent dostajemy od kilku dni od naszej najcudowniejszej przyjaciółki. H od kilku dni świetnie sobie radzi bez lewatyw i nic lepszego nie mogło nam się w ostatnich latach przydarzyć. Wiem, że to nie przypadek, że to prawie rok pracy z nią i nad nią, setki prób, podejść, upadków,niepowodzeń, wymagającej i ograniczającej rutyny- żeby nie powiedzieć reżimu, cierpliwości-a czasem jej braku, wielu łez ale i uśmiechów. I jestem z nas tak bardzo dumna, że nie mam ochoty chować tej radości przed światem 🙂 przed nami jeszcze wiele górek i dołków, ale dostaliśmy zapas nowych sił.

Hanko Gadziczanko, jesteś najcudniejszą ‚prawie-trzylatką’ świata. IMG_1800

new year old me!

W nowym roku wracam i rozpoczynam nowe hasztagowanie: #liftingugadziczanek  . Jako, że najcięższe prace już za nami pozwalam sobie na stwierdzenie, że wykończeniówka to tylko lifting . Zapewne za rok popukam się w czoło czytając ten wpis (albo go usunę w akcie desperacji i skrajnej furii), ale najtrudniejsza batalia – o papier, który przyjmie wszystko, o pieczątkę, o czas, o mapę, o inną mapę, o jednak tamtą pierwszą mapę – zakończyła się naszym zwycięstwem, Czytaj dalej new year old me!

Izolacyjne dylematy

zwolniliśmy. Najpierw wyjazd G na zgrupowanie kadry, potem nadrabianie zaległości z dni, podczas których świat się zawalił, bo go nie było na miejscu 😉 w międzyczasie jakieś wirusy, które dopadły dorosłych domowników, a ominęły pannę  H, z których ja wyszłam sprawnie obronną ręką, a G nadal nie może dojść do siebie… zwolniliśmy, ale nie próżnowaliśmy 😉 Czytaj dalej Izolacyjne dylematy

zmieniamy tag! :)

Ewidentnie jesień. Bo brunatnie jak na filmach z lat osiemdziesiątych. Bo wiatr wieje tak przenikliwie, że gdy już ostatecznie muszę, to marzę ,żeby wyjść z domu w kocu. bleh.

W Motyczu schną wylewki i w końcu zaczęły tynki na dole. G obiecał, że projekt wykończenia zostawia mi. Póki co kłamał 🙂 Czytaj dalej zmieniamy tag! 🙂

Lokomotywa

Wooo hoooo! Bo w naszym Motyczu trochę jak w „Lokomotywie” Tuwima 😉 najpierw „stoooooi na staaaaaacji loooookomotyyyywa…” 😉 dni mijały, a efekty – jeśli jakiekolwiek były, to tylko u Pani architekt w głowie 😉 albo w Starostwie, a ostatnio…? „I biegu przyspiesza i gna coraz prędzej…!” – Elewacja skończona. Nieskromnie powiem, że mamy z Tatą G. całkiem niezły gust Czytaj dalej Lokomotywa

gdy na hasło „tynki” odczuwasz ekscytację…!

Gdyby ktoś mi powiedział 3 lata temu, że bardziej, niż z nowej pary butów będę cieszyć się z 3 palet Ratio Glatt L, albo że z większą przyjemnością będę dotykać aksamitnych, zmieniających kolor na „wyschnięty”, zatynkowanych ścian niż swoich włosów po wizycie u ulubionego fryzjera (Darku, pozdrawiam! 😀 ), to popukałabym się w czoło i ucięłabym rozmowę znaczącym uniesieniem prawej brwi (mój trademark na bullshit). Czytaj dalej gdy na hasło „tynki” odczuwasz ekscytację…!

Dom coraz mniej przypomina stodołę!

Aby bez przeszkód móc wejść w kategorię „farby płytki i podłogi”, muszę oficjalnie zamknąć stan surowy zamknięty, nie zapominając przypieczętowanie wpisu zdjęciami 😉 jak na państwo G. przystało, zdjęcia pałętają się wszędzie-na komputerze, na iPadzie, na telefonach- więc ciężko było mi zabrać się za wpis o stolarce okiennej i drzwiach zewnętrznych, ale w końcu się udało. Jak już wspominałam wcześniej, w temacie stolarki padło na Firmę Krispol. Na tę chwilę jedyne, Czytaj dalej Dom coraz mniej przypomina stodołę!

Stay positive!

Dzisiaj nie o domu, a o domowym spokoju i sposobach jak go utrzymać. Stworzy się z tego postu coś na kształt poradnika jak nie zagajać rozmowy ze świeżo upieczonymi rodzicami,którzy właśnie dowiedzieli się, ze ich idealny noworodek jest chory i nie załatwi tematu jeden antybiotyk, oraz czego nie mowić przez cały okres trwania leczenia, jeśli nie chcesz być potem opisany na blogu.   Takie mini know-how.

Czytaj dalej Stay positive!

nie zatrzymaliśmy się! budujemy dalej!

od ostatniego wpisu wydarzyło się tyyyyle – na budowie, i w naszym życiu, że nie wiem nawet od czego zacząć. Nie, nie rozwodzimy się ;) zacznę od budowy, tu mi łatwiej ułożyć wszystko chronologicznie, posiłkując się fakturami ;)
mając już strop, ściany kolankowe, wylany wieniec – rozpoczęliśmy etap krycia domu. Czytaj dalej nie zatrzymaliśmy się! budujemy dalej!